Żyjemy w czasach prania po mordzie i krajania żyletkami - pisał w styczniu 1938 roku wielki poeta i felietonista Antoni Słonimski. Przeczytaj fragmenty jego "Kronik tygodniowych 1936-1939"


Pisał Tadeusz Konwicki w "Kalendarzu i klepsydrze": "Uwielbiam i kocham Antoniego Słonimskiego. Jest on dla mnie niedoścignionym wzorcem i jak nad bezcennym wzorcem, jak nad platynowym wzorcem przechowywanym, co prawda nie w Sevres pod Paryżem, ale też dobrze, bo w alei Róż, nad tym moim wzorcem czuwam pilnie od rana do nocy, chuchając i leciutko dmuchając, a w tym chuchaniu i leciutkim dmuchaniu pomaga mi wielu ludzi, którzy również kochają Antoniego.

Kochamy Antoniego za całokształt. (...) Kochamy go za postawę, zawsze wyprostowaną, pełną godności postawę rozumnego pisarza i szlachetnego człowieka, obdarzonego zresztą gustownymi słabostkami. Kochamy Antoniego za ciągle świeży, stale nowatorski dowcip i za wytworny, z lekka staroświecki tok prozy. Jest za co kochać Antoniego. (...) Póki jest Antoni, mam kogo podglądać i naśladować".
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej