Jurij Szuchewycz: Wołyń ludobójstwem? Ile wam Kreml zapłacił?
Kiedy my toczymy wojnę z Moskwą, wy jak zwykle wbijacie nam nóż w plecy. Towarzysze mojego ojca z UPA często mi opowiadali, że gdy oni walczyli z Sowietami albo Niemcami, to AK tylko czekała, żeby zadać im cios od tyłu. Z Jurijem Szuchewyczem rozmawia Igor T. Miecik

Klątwa Wołynia. Powrót upiorów przeszłości
O tych upiorach pisał kilkadziesiąt lat temu na łamach "Kultury" paryskiej Józef Łobodowski. Pisarz o ciekawej, niebanalnej biografii, a zarazem wielki zwolennik porozumienia polsko-ukraińskiego.

Latają w nas iskry
Zapamiętała tylko morderców. Tych dobrych wyrzuciła z głowy. Fragment książki Witolda Szabłowskiego "Sprawiedliwi Zdrajcy" o Ukraińcach, którzy podczas rzezi wołyńskiej ratowali Polaków



Pana, który w sowieckich więzieniach stracił wzrok i, na zdrowy rozum, nigdy nie mógł mieć nadziei na uwolnienie oraz że ktokolwiek, poza więziennym nadzorcą, usłyszy jego słowa. Dziesiątki lat Pańskiej katorgi w gułagu powoduje, że zdejmuję przed Panem czapkę z głowy. Zwłaszcza że Pan, Panie Juriju, wypowiada w tej rozmowie zdanie, które winno zastanowić i napawać niepokojem wszystkich odpowiedzialnych za polsko-ukraińskie relacje: Kreml zrobi wszystko, żeby nas skłócić. Akurat Pan, który poznał metody Kremla lepiej niż miliony poddanych Imperium, wie o tym najlepiej. Ale również Pan jest odpowiedzialny za stosunki ukraińsko-polskie. Co więc się stało, Panie Juriju, że Rosji udało się zbałamucić nawet Pana?
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej