W 2013 r. stałem nad brzegiem jeziora w Zell am See w Austrii, sparaliżowany strachem przed startem w zawodach triatlonowych Ironman 70.3 (1,9 km pływania, 90 km jazdy rowerem i 21 km biegu). Chciałem zrezygnować. Organizm przedziwnie zareagował na stres, ale postanowiłem spróbować. Rok później w Klagenfurcie, również w Austrii, ukończyłem dystans Ironmana (3,8 km pływania, 180 km jazdy rowerem i 42 km biegu).

Aktywność fizyczna to nie tylko wytrzymałość, szybkość i siła, ale również odporność na stres, systematyczność, współpraca z grupą i umiejętność radzenia sobie z porażkami. Te umiejętności, których nauczył mnie triatlon, później znakomicie sprawdziły się w biznesie.

1. Kryzys to zjawisko przejściowe

Wystartowaliśmy. Istne piekło! Zachłysnąłem się wodą, ktoś mnie kopnął, kogoś uderzyłem ja. W głowie kłębiła się jedna myśl: jak najszybciej przed siebie, do mety - wyjście z wody, kilkugodzinna jazda rowerem, kilkugodzinny bieg maratoński, meta. Cel osiągnięty, marzenie spełnione. Zmęczenie wielkie, ale satysfakcja ogromna.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej