MARCIN NAPIÓRKOWSKI - ur. w 1985 r., semiotyk kultury, pracuje w Instytucie Kultury Polskiej UW. Prowadzi blog Mitologiawspolczesna.pl. Właśnie ukazała się jego książka "Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014"

KATARZYNA WĘŻYK: Zima 1945 r., ludzie zaczynają wracać do Warszawy - co widzą?

MARCIN NAPIÓRKOWSKI: Coś strasznego. Nawet nie bardzo wiemy co, bo z jakiegoś powodu - im bardziej jest niezrozumiały, tym bardziej się wydaje mroczny - właściwie nikt o tym nie pisze, nikt tego nie utrwala.

Jak to? Nie ma zdjęć z tego okresu?

- Polski Czerwony Krzyż robił dokumentację, ale najwyraźniej było to doświadczenie tak traumatyczne, że zostało wyparte, bo pojawia się, jak na skalę tej masakry, stosunkowo rzadko. Jeśli obejrzymy "Miasto ruin", to zobaczymy wyłącznie zniszczone budynki. A przecież to nie było miasto ruin, tylko miasto trupów! Tam wszędzie leżały ciała, 200 tysięcy płytko zakopanych lub w ogóle niepogrzebanych trupów.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej