Francuzi, jak zauważył marszałek de Gaulle, mają ich ponad 300 gatunków. W sam raz, by obdzielić nimi niemal każdy dzień w roku, a na pewno dość, by utrudnić głowom państwa rządzenie. Włosi mają ricottę, mozzarellę, parmezan i pecorino. A co z polskim serem?

Gdy przychodzi się pochwalić, zwykle do tablicy wywoływany jest podhalański baca z oscypkiem, bryndzą i bundzem, może - od kilku lat - ser koryciński, a listę domknie ponadregionalny biały ser.

Niespodzianka: świat polskich serów znacznie się rozszerzył za sprawą zagrodowych serowarów oraz małych producentów, którzy postanowili eksperymentować z mlekiem.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej