Ks. Alfred Marek Wierzbicki: Nie lubię kazań. Polemika z Tadeuszem Bartosiem

Siedzę sobie przed telewizorem, jak kania dżdżu wyczekując dobrej zmiany, przeglądam gazety, czytam komentarze, chłonę powiew nowego. Jakby inny styl wypowiedzi, wcześniej niewidoczny osobliwy sposób odnoszenia się do ludzi, traktowania poprzedników, nominowania następców.

Coś mi to przypomina. choć niewyraźnie. A przecież gdzieś już to widziałem: ta atmosfera, znajoma jakoś, ten rodzaj namaszczenia, pochlebiania, poklepywania się, podkopywania się, dyscyplinowania, przyciężkiego dowcipu.

Powoli, lecz nieodparcie spływa na mnie dojmujące déja vu.

No przecież, mówię, ze sobą na głos rozmawiając, toż to jest księżowski świat...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.