Paweł Wroński: NATO rozmieści cztery bataliony na wschodniej flance, w tym batalion pod amerykańskim dowództwem w Polsce. Czuje się pan bezpieczniejszy?

Generał Mirosław Różański: Naszymi partnerami będą dobrzy żołnierze zaprawieni w działaniach bojowych. Armia amerykańska permanentnie działa w różnych częściach świata. Będziemy współpracowali z kolegami, z którymi byliśmy w Iraku i Afganistanie. To dodaje pewności. Możemy się czuć bezpieczniej.

Ale w klasycznej wojnie jeden batalion nie obroni Polski, a cztery bataliony nie obronią Polski i państw bałtyckich.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej