Czwartek, 28 czerwca 1956 r. Dochodzi szósta rano. Robotnicy pierwszej zmiany wydziału W-3 Zakładów Metalowych im. Józefa Stalina w Poznaniu (dawniej Cegielskiego) nie rozpoczynają pracy, zakładu nie opuszczają też ci z nocnej zmiany. Wszyscy gromadzą się w głównej hali suwnicowej.

Są rozgoryczeni i źli. Mają dość rozmów z władzami, z których nie wynika nic poza obietnicami.

- Wychodzimy! - decydują.

O 6.30 syrena fabryczna wzywa do strajku. Robotnicy z W-3 obchodzą wydziały W-2, W-4, W-6, W-8, a te przyłączają się do protestu.

- Chcemy żyć jak ludzie! Żądamy podwyżki płac, obniżki cen i norm! - krzyczą. Przez główną bramę zakładu rusza pochód.

Czarny czwartek - Poznań, 28 czerwca 1956



Niech przyjedzie Cyrankiewicz

Dziesięć tysięcy ludzi idzie ulicą Dzierżyńskiego (dziś 28 Czerwca 1956) w kierunku centrum miasta. Intonują hymn, a potem "Boże, coś Polskę".
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej