To nie jest dekalog dla tych, którzy chcą bezapelacyjnie wygrać, położyć przeciwnika na łopatki, zniszczyć cudzy pogląd. Nie przyda się też tym, którzy nie chcą słuchać, ani tym, którzy chcą tylko wyrzucić z siebie negatywne emocje.

To dekalog dla tych, którzy czują, że znaleźli się po jednej z dwóch stron barykady, i nie jest im z tym dobrze. Na przykład dla przyjaciół, których przyjaźń jest zagrożona przez narastający konflikt na tle różnic w poglądach politycznych.

To przykazania także dla tych, którzy chcą zrozumieć drugiego człowieka.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej