Wyobraźmy sobie dialog dwóch gimnazjalistek. Jedna mówi: "Z tobą nie da rady dyskutować, bo uważasz, że zawsze masz rację". Na co druga: "Tak uważam. Ale jeśli mnie przekonasz do innego poglądu - jeśli zobaczę, że twój pogląd jest słuszny - to się do niego przyłączę. Porzucę ten pogląd, który miałam. A wtedy... znów będę mieć rację!".

Taki dialog miał miejsce naprawdę około 1947 r., a jedną z jego stron była współautorka tego tekstu. Mógłby dziś służyć za uproszczony, może naiwny schemacik ostrożnego obchodzenia się z poglądami.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej