Ks. Józef Tischner, gdyby żył, 12 marca 2016 r. obchodziłby 85. urodziny. Być może zastanawiamy się nad tym, co by napisał na temat tego, co aktualnie dzieje się w kraju. Jak zdiagnozowałby naszą sytuację? Co powiedziałby na temat naszych sporów o polskość, o Polakach pierwszego i drugiego sortu?

A może odpowiedź na te i podobne pytania jest prosta. Może wystarczy sięgnąć do jego przenikliwych diagnoz, które nie tylko nic nie utraciły na aktualności, ale wręcz przeciwnie, zyskały.

Kochał Polskę. Pisał: "Jakim słowem wyrazić ową więź, która łączy ludzi i czyni ich dziećmi tej samej Ojczyzny? Należy użyć tutaj słowa - wzajemność ". Ta właśnie dbałość o wzajemność kazała mu być krytycznym. Wbrew powszechnemu obecnie przekonaniu nie uznawał tej krytyczności za antypolską. Wręcz przeciwnie. Pisał:

"Źle rozumuje ten, kto sądzi, że sprzeciw jest aktem zerwania. Sprzeciw to w gruncie rzeczy także akt twórczej wzajemności. Ileż to razy historia Polski wyrażała wdzięczność tym, którzy się Polsce sprzeciwiali! (...) Kto się sprzeciwia aktualnej Polsce, czyni to w imię polskiej nadziei i zawsze jakoś przygotowuje grunt pod Polskę jutra".
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej