Najpierw dokładnie sprawdziliśmy, czy w aktach z domu Kiszczaka nie ma niczego, co kompromitowałoby polityków prawicy, prezesa Kaczyńskiego czy Kościół. Chcieliśmy się przekonać, czy teczka "Bolka" to nie jest pułapka zastawiona przez Kiszczaka. Dopiero gdy plotki o innych mocnych materiałach, nie tylko na Wałęsę, nie potwierdziły się, zapadła decyzja o publikacji - mówi historyk z IPN znający kulisy ujawnienia teczek, które obciążają Lecha Wałęsę.

Operacja "Bolek". Czego nie było w szufladzie Kiszczaka



Lustracyjny ciąg technologiczny

Dlaczego prezes IPN Łukasz Kamiński w ekspresowym tempie udostępnił teczki znalezione w domu nieżyjącego gen. Czesława Kiszczaka?

Bo wiedział, że jeśli się nie pospieszy, wyprzedzą go ci, którzy regularnie informują polityków i media o co ciekawszych znaleziskach. Niczego nie ryzykują, bo dokumenty z zasobów IPN są jawne.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej