Dla nas , którzy, w przeciwieństwie do inżyniera Abo Obaidy, nigdy nie widzieliśmy na ulicy człowieka rozszarpanego przez pocisk, prawda o wojnie w Syrii i ludziach, którzy desperacko chcą stamtąd uciec, zaklęta jest w liczbach.

Według Violation Documentation Center (VDC), które uchodzi za jedną z najbardziej wiarygodnych organizacji liczących ofiary syryjskiej wojny, w ciągu pięciu lat zginęło ok. 100 tys. cywilów. Czyli 55 ludzi każdego dnia, więcej niż dwie osoby na godzinę. Jedna trzecia z nich to dzieci. Gdy czytasz te słowa, gdzieś w Syrii pocisk z moździerza trafił w dom. Dziewczynka i chłopczyk rozerwani na kawałki. W wyniku ataków moździerzowych, rakietowych i artyleryjskich zginęło 27 tys. cywilów. 28 tys. zostało zabitych przez rozstrzelanie i w masowych mordach. Tylko w jednym, dobrze opisanym przez ONZ przypadku, 25 maja 2012 r. w Homs, ponad 100 osób, w tym 49 dzieci,...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.