Martin Shkreli, biznesmen, który kupił prawa do leku ratującego życie, żeby natychmiast podnieść jego cenę z 13,50 do 750 dol. za tabletkę, jest dziś najbardziej znienawidzonym człowiekiem w Ameryce. Skąd się biorą tacy ludzie? Mija właśnie 200 lat od śmierci filozofa, który jako pierwszy zadał to pytanie.

Adam Ferguson był jednym z pionierów filozofii liberalnej. Tak jak Adam Smith, jego bliski współpracownik, należał do nurtu szkockiego oświecenia. Nie pozostawił w swoich pismach metafory tak zgrabnej jak niewidzialna ręka jego sławniejszego kolegi, ale pisał o tym samym.

Smith dowodził, że choć przedsiębiorca kieruje się chęcią osobistego wzbogacenia, "w tym, jak i w wielu innych przypadkach jakaś niewidzialna ręka kieruje nim tak, aby zdążał do celu, którego wcale nie zamierzał osiągnąć". Ferguson ujął tę samą myśl, pisząc, że narody tworzą instytucje "biorące się z ludzkich działań, ale nie zaprojektowane przez żadnego człowieka".
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej