Był plan Balcerowicza, plan Kołodki, plan Hausnera, teraz mamy plan Morawieckiego. Co je łączy? Prawie nic. Pierwszy zakładał zmianę ustroju, stabilizację cen, głębokie zmiany instytucjonalne, oparcie gospodarki na mechanizmie rynkowym i otwarcie jej na rynki zagraniczne. Choć jego efekty przyszły nieco później, niż zakładano - po dwu latach, a nie po roku - stworzył zupełnie nową sytuację. Narzucony przez rząd Mazowieckiego kierunek polityki gospodarczej był utrzymywany przez 25 lat, choć kolejne rządy miały coraz mniejszy zapał do prywatyzacji i wolnego rynku.

Plan Kołodki był broszurką, która wicepremierowi w rządach SLD-PSL służyła wyłącznie do celów propagandowych. Plan Hausnera był śmiałą, choć tylko częściowo zrealizowaną (nie z winy Jerzego Hausnera) próbą naprawy finansów publicznych.

Czym będzie plan Morawieckiego? Z wypowiedzi wicepremiera wynika, że będzie oznaczał zwiększenie roli państwa i ręczne sterowanie gospodarką.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej