Marcelina Zawisza - urodzona 3 maja 1989 r., Ślązaczka z górniczej rodziny, jedna z liderek Partii Razem. Działała w Młodych Socjalistach, następnie w Partii Zielonych, w 2014 r. była szefową sztabu Joanny Erbel, kandydatki Zielonych na prezydenta Warszawy. Zaraz potem z Adrianem Zandbergiem, Justyną Samolińską, Maciejem Koniecznym i Katarzyną Paprotą założyli Razem. Wielu komentatorów i ekonomistów, również odległych od lewicy, chwali partię za konsekwentnie socjaldemokratyczny program.

Razem. Pięć minut sławy i co dalej


Działalność Zawiszy w okresie przejściowym między Zielonymi a Razem spotkała się ze środowiskową krytyką. Oskarżano ją o nielojalność wobec Erbel i Anny Grodzkiej, kandydatki Zielonych na prezydenta. Jednak nawet krytycy przyznają jej wybitne zdolności polityczne i organizacyjne. Mówi się, że to "Schetyna lewicy w spódnicy".

Dziś zarzuty o nielojalność, tym razem wobec reszty opozycji, spotykają całe Razem. Partia jest krytykowana - również przez lewicę - za to, że nie przyłącza się do wspólnych ponadpartyjnych protestów przeciw rządom PiS. A przede wszystkim za to, że nie pojawia się na manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji.

Uparte Razem wciąż osobno



Tomasz Piątek: To będzie trudna rozmowa i trudne pytania. Muszą takie być, bo wielu ludzi wiąże z wami wielkie oczekiwania. Pierwsze brzmi: dlaczego jesteście aż tak osobno? Dlaczego na pierwszej wielkiej manifestacji KOD-u nie weszliście na czerwony autobus, a potem nie zaprosiliście ludzi na waszą pikietę pod Biedronką? Pokazalibyście, że wam też zależy na prawie i konstytucji, a jednocześnie - że skuteczna walka o demokrację to również walka o sprawiedliwość społeczną.

Marcelina Zawisza: Komitet Obrony Demokracji miał być ruchem niepartyjnym. Potraktowaliśmy to serio. Ludzie od nas byli zresztą na demonstracjach w wielu miastach. Zdaje się, że te demonstracje są "no logo" i miały nie być wykorzystywane do walki partyjnej? Jeśli KOD deklaruje się jako ruch społeczny, to chyba powinien tym pozostać.

Komitet Obrony Demokracji: O demokracji porozmawiamy z każdym politykiem. Także z Jarosławem Kaczyńskim, jeśli zechce



Ale KOD już tym nie jest. I efekt jest taki, że widać tam tylko prawicę. Bo PO i Nowoczesna to są różne formy liberalnej prawicy. A ludzie zapamiętują, że Petru jest liderem walki o wolność.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej