Partia, która przez ostatnie osiem lat kontestowała porządek istniejący w Polsce, nagle wygrywa wybory prezydenckie, a potem parlamentarne i zaczyna wcielać w życie swój program, nie zważając na protesty opozycji, demonstracje i krytykę z zagranicy. W kilka tygodni dokonuje pospiesznych zmian prawa, marginalizuje Trybunał Konstytucyjny, podporządkowuje rządowi media publiczne.

Czy tak rewolucyjne zmiany są wynikiem podobnie dramatycznych zmian społecznych? Albo, mówiąc potocznie, czy przy okazji ostatnich wyborów "coś" w Polsce pękło, doprowadzając do takiego, a nie innego ich wyniku?

Szczerek: Dlaczego już nie jesteśmy w domu?



Zadowoleni prekariusze

Jedno z wyjaśnień, które od wyborów prezydenckich krąży w mediach, to bunt młodzieży, która podobno zradykalizowała się, skręcając radykalnie na prawo. Faktem jest, że od dwóch lat wzrasta odsetek młodych, którzy deklarują w sondażach skrajnie prawicowe opinie, a spada odsetek deklaracji lewicowych. Ale nadal odsetek osób o skrajnie prawicowych poglądach jest wśród młodych niższy niż wśród wszystkich respondentów. Młodzi skrajni prawicowcy ponadproporcjonalnie głosowali na partie Pawła Kukiza i Korwina, podczas gdy PiS zebrał ponadprzeciętnie dużo głosów od osób w wieku powyżej 55 lat.

Podobnie sprawa się ma z tzw. prekariatem, który mimo licznych zachęt ze strony Partii Razem i lewicowych intelektualistów wcale nie jest skłonny się buntować. Zgodnie z niedawnymi badaniami CBOS-u przytłaczająca większość pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych i umów na czas określony jest zadowolona ze swej pracy.

Przed wyborami parlamentarnymi pracujący na umowach cywilnoprawnych częściej deklarowali chęć głosowania na PO (37 proc.) niż na PiS (30), byli więc mniej skłonni do popierania PiS-u niż ogół wyborców. Tylko 40 proc. tych niezadowolonych prekariuszy poparło PiS w wyborach - to tylko nieznacznie więcej niż poparcie dla PiS-u w całym społeczeństwie. Jeśli niektórzy prekariusze postanowili pokazać establishmentowi politycznemu czerwoną kartkę, to robili to, głosując na listę Kukiza, która dostała znacznie więcej głosów prekariuszy niż inne partie.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej