Z państwami bandyckimi najłatwiej sobie radzić, kiedy są słabe i znajdują się daleko od nas. Co innego mocarstwo atomowe w naszym bliskim sąsiedztwie, do tego znane z zamiłowania do mokrej roboty.

W takiej sytuacji znalazł się dziś premier Wielkiej Brytanii David Cameron, po tym gdy w poprzedni czwartek opublikowany został raport ze śledztwa w sprawie śmierci Aleksandra Litwinienki.

Gdyby otrucie Litwinienki, byłego oficera KGB, poszło zgodnie z planem, raczej nie odbiłoby się zbyt szerokim echem.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej