Mgłą już zachodzi świat mojego ojca
Stolik w czytelni w bibliotece KUL
przy którym wypełniał fiszkę za fiszką
notując wszystko drobnym pismem lewej ręki
Nauczył się nią pisać gdy miał lat dwadzieścia
i nie miał już prawej
Te fiszki leżą do dzisiaj w zakurzonym pudle
i budzą uśmiech
na twarzach dzieci internetu
A przecież tak rodziła się niejedna książka niejeden artykuł
Jego "Wspólnoty chrześcijańskie" ukazały się drukiem
gdy miałem trzy lata
Ostatni tom o Europie
gdy zbliżałem się do pięćdziesiątki

W domu zdawał się być gościem choć niedziele były święte
Jeździli z mamą rowerem do Starego Lasu
Ludzie szli na mszę i pokazywali ich sobie palcami

Czego nauczył mnie ten który był ale go nie było
i teraz przestaje być
Najprostszych zasad gry w szachy lub w tysiąca
Czytał mi na głos "Trylogię" i "Pana Tadeusza"
Na więcej nie było go stać bo zatrzymał się na Sienkiewiczu
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej