Marcin Król - ur. w 1944 r., filozof, historyk idei, działacz opozycji w PRL. Ostatnio wydał eseje "Europa w obliczu końca" i "Byliśmy głupi".

Kiedy ostatnio tyle się mówi o polskich bohaterach, tym bardziej cieszy mnie lektura tej książki. Być może dzięki "Ludziom Znaku" czytelnicy zrozumieją, na czym naprawdę polegała wolność w tamtych czasach. Od początku lat 70. regularnie jeździłem do Krakowa i stopniowo poznawałem ludzi Znaku. Każdy pobyt na Wiślnej był jak wyprawa za granicę, za żelazną kurtynę. Bez paszportu i wizy wkraczało się do pokojów, w których ludzie mówili, co chcieli, gdzie sama przestrzeń, przecież estetycznie byle jaka, należała do porządku innego niż cały zewnętrzny świat. Przyjeżdżałem wprawdzie z Warszawy, gdzie też już było sporo ludzi wolnych, ale różnica polegała na tym, że na Wiślnej nikt nigdy nie rozmawiał o przewagach młodego Marksa ani nie mógł być wyrzucony z partii.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej