Rafał Trzaskowski - ur. w 1972 r., poseł PO, wcześniej w Parlamencie Europejskim, minister administracji i cyfryzacji, sekretarz stanu w MSZ.

MACIEJ STASIŃSKI: To dobra zmiana czy zamach stanu?

RAFAŁ TRZASKOWSKI: Próba sił. Nie chcę nadużywać mocnych słów, bo to niestety dopiero początek, ale po decyzjach ostatniego tygodnia same cisną się na usta. PiS sprawdza, jak daleko może się posunąć. Jeszcze kilka dni temu mieliśmy do czynienia z kryzysem konstytucyjnym, ale powoli przeradza się to w coś znacznie gorszego - deptanie konstytucji oraz tworzenie fasadowych instytucji sankcjonujących wszechwładzę jednej partii, a to już trąci najgorszymi historycznymi analogiami.

Zastanawia mnie, dlaczego oni postępują z taką ostentacją i hucpą. Próbują zmienić kadencję sędziów, mówią o pełnej autonomii Sejmu. To przecież kuriozalne! Uchwały Sejmu nie mogą zmieniać ustroju! Szef kancelarii premiera stawia się ponad prawem i oświadcza, że uznaje wyrok TK za niebyły i nie będzie go nawet publikować. To już jest standard białoruski. Rozumiem, że od tej pory PiS będzie uznawał tylko te wyroki sądów, które mu pasują. Gołym okiem widać, że tu nie chodzi tylko o zmiany, ale także o demonstrację siły i niespotykanej wręcz pychy.

Mogliby przecież osiągnąć cele w białych rękawiczkach. Prezydent nawet nie udaje, że jest arbitrem.

Ryszard Petru idzie dalej, mówiąc, że prezydent naraża się na Trybunał Stanu.

- To prawda. Gorzej, że to dopiero początek ofensywy. Nie wiem, jak daleko pójdzie PiS, ale zanegowanie dwóch wyroków TK to wypowiedzenie porządku konstytucyjnego. Odmowa ich publikacji obraża wręcz powagę państwa. Ten porządek wspiera się na umowie społecznej. Jeśli ktoś ją gwałci, środki przewidziane przez demokrację się kończą. Ta sytuacja nie ma precedensu we współczesnej Europie.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej