Tydzień przed wyborami parlamentarnymi zespół socjologów z Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego (CBU) zbadał postawy polityczne tysiąca młodych Polaków od 18. do 30. roku życia. Wyniki powinny zainteresować każdego, dla kogo ważna jest przyszłość demokracji w Polsce. I w każdym, komu bliskie są idee liberalne i lewicowe, wzbudzić przerażenie.

Socjologowie opisują głębokie przesunięcie większości polskiej młodzieży na prawo. Nie chodzi tylko o nawrót w stronę obyczajowego konserwatyzmu, ale też o narastającą sympatię dla postaw autorytarnych, potrzebę "silnej władzy", która "zaprowadzi porządek", czy przekonanie, że państwo powinno wycofać się z życia gospodarczego (niskie podatki, niski socjal: każdy niech radzi sobie w życiu, jak umie). Zbadani młodzi są w przytłaczającej większości przeciwni związkom jednopłciowym, chcą surowszych kar za przestępstwa i pragną, aby światu objawiła się wreszcie prawdziwa siła tkwiąca w zjednoczonym narodzie polskim.

Autorzy badania - Mikołaj Winiewski, Łukasz Jurczyszyn, Michał Bilewicz i Marta Beneda - nie chcieli publikować swoich ustaleń przed samymi wyborami, żeby nie wpływać na ich wynik. Wątpliwe jednak, aby cokolwiek mogło zmienić fatalne notowania lewicy wśród młodych. Socjologowie zapytali respondentów, na kogo będą głosować: ok. 60 proc. wybrało partie prawicowe (PiS - 24,5 proc., Kukiz'15 - 22,1, KORWiN OKK - 12,9). Razem i Zjednoczona Lewica dostały łącznie w badaniu ledwie 4,9 proc. głosów młodych, Platforma - 14 proc.

Jak doszło do tej mentalnej rewolucji?

Bo tutaj jest, jak jest. Dlaczego trzy miliony ludzi wybrały Kukiza



Rebelianci

- Już od czasu protestów przeciw ACTA wiedzieliśmy, że młodzi się odwrócą od Platformy. Wystarczyło ich posłuchać - mówi dr Jurczyszyn.

Protesty przeciw ACTA odbyły się w 2012 r. Już od 2010 r. rozrastał się z roku na rok Marsz Niepodległości: w 2009 r. maszerowało w nim kilkaset osób, w 2012 r. - już od 25 tys. (według mediów) do 100 tys. (według organizatora Roberta Winnickiego z Młodzieży Wszechpolskiej, który został posłem w ostatnich wyborach).

Mogłoby się wydawać, że młodzież powinna być coraz bardziej liberalna, wyzwolona, odrzucająca tradycyjne wyobrażenia seksualności. Tymczasem według socjologa dr. Michała Łuczewskiego, z którym rozmawiałem w styczniu 2013 r., młodzi Polacy odkryli, że liberalna obyczajowość nie rozwiązuje życiowych problemów, ale je tworzy - i stąd nawrót w stronę konserwatywnych wartości rodzinnych. Prysł także mit sukcesu, który można osiągnąć samodzielnie, jeśli tylko człowiek się postara.

W grudniu 2013 r. dr Mirosław Tryczyk, który badał środowiska narodowe - i poczuł z nimi więź - mówił Dorocie Wodeckiej w "Wyborczej": "Myśmy dorastali w micie sukcesu . Inwestuj w siebie, ucz się języków, praktykuj, rozwijaj się etc., etc., bo masz zagwarantowany równy dostęp do wolności i do sukcesu. Mit równego startu i równych szans był dominującą narracją lat 90. Wielu z nas starało się go realizować, by następnie zdać sobie sprawę, że większość z nas na ten sukces nie ma szans. Dlatego próbujemy osiągnąć go metodami pozasystemowymi i stajemy się rebeliantami".

W tle rosło zainteresowanie heroicznym mitem polskiej przeszłości, najłatwiej dostrzegalne w rozkwitającym micie powstania warszawskiego.

Wyczuwałem tę zmianę także u swoich studentów UW, dla których przez ostatni rok prowadziłem zajęcia z dziennikarstwa. Spośród nich na PO nie głosował chyba prawie nikt. Byli zdecydowanie bardziej konserwatywni, niż się spodziewałem.

Diagnoza prof. Janusza Czapińskiego: Słonko wyżej, Kukiz bliżej



Nacjonalizm na salonach

Socjologowie z CBU poprosili uczestników, żeby określili swoje poglądy gospodarcze w skali od 1 do 7 (1 oznaczało poparcie dla modelu wolnorynkowego, a 7 - dla modelu socjalnego) oraz światopogląd (1 oznaczało światopogląd zdecydowanie konserwatywny, a 7 - zdecydowanie liberalny). Na obu skalach wypadli absolutnie przeciętnie - między 3 i 4.

Być może po prostu nie zdawali sobie sprawy, jak skrajne mają poglądy. Kiedy socjologowie zapytali o konkretne postulaty partii prawicowych - takie jak zaostrzenie kar, wzmocnienie tradycyjnej rodziny czy ograniczenie roli państwa - rezultaty okazały się zupełnie inne. Na najbardziej skrajnie prawicowych wyszli zwolennicy partii KORWiN; za nimi znalazł się PiS i Kukiz'15. Zwolennicy PO byli najbardziej liberalni, ale różnica nie była dramatycznie duża.

Badacze zapytali też o akceptację dla uchodźców: wszyscy byli bardzo przeciwni ich przyjmowaniu, włącznie z wyborcami PO. W szczególności odrzucali muzułmanów. Zwolennicy PO tylko minimalnie różnili się tutaj na plus od zwolenników Kukiza.

Ciekawe, że poparcie dla partii prawicowych było ściśle związane z odpowiedzią na pytanie o zmiany w ich sytuacji materialnej i w sytuacji gospodarczej kraju.

Na pewno opór przed przyjęciem imigrantów i - szerzej - niechęć wobec muzułmanów były wielkim prezentem dla prawicy w ostatnich wyborach. Dwa główne pozostałe powody głosowania na nią to poczucie pogorszenia sytuacji materialnej oraz potrzeba silnego przywództwa i jednorodności światopoglądowej narodu.

Dr Jurczyszyn prowadził wcześniej badania m.in. w podparyskich blokowiskach i wśród rosyjskich nacjonalistów. W ewolucji postawy młodych Polaków dostrzega element ogólnoeuropejskiego trendu. - Ludzie mają głębokie poczucie dezintegracji społecznej i geopolitycznej - mówi. - Potrzebują silnej identyfikacji i tożsamości. Powszechne są postawy antyestablishmentowe, przy czym badani nie rozróżniają tutaj polityków, mediów i innych elit. Wszystkie są złe. Komunikacja między elitami a społeczeństwem z pewnością zawiodła.

Jurczyszyn uważa także, że ostatnia kampania wyborcza - która nałożyła się na kryzys związany z imigrantami - przyniosła przełom: język nacjonalizmu i ksenofobii, narodowej swojskości i wsobności wszedł na równych prawach do debaty publicznej. Ci, którzy mieli już wcześniej takie sympatie, poczuli się ośmieleni.

Front Narodowy maszeruje na Paryż



To oni nas blokują

Co to znaczy dla polskiej polityki?

Mamy wśród młodych ogromny potencjał przyzwolenia na orbanizację i rządy populistyczne. Niechęć do elit u młodych Polaków jest głęboko zakorzeniona. Trudno przypuszczać, że staną np. w obronie wyrzucanego z telewizji Tomasza Lisa albo choćby przejmą się, że nowa władza go zwolniła. Raczej się ucieszą, choćby nie wiedzieli, za co go właściwie nie lubią. Władza może oprzeć się na tej wrogości i nieufności - zyskując na wymierzonych w elity działaniach. Dziennikarze, sędziowie, lekarze, liberalni profesorowie - wszyscy, których Ludwik Dorn nazwał niegdyś "wykształciuchami" - raczej nie mogą liczyć, że lud się za nimi ujmie. Można te elity pokazać jako skorumpowane i kosmopolityczne, blokujące awans młodym - i wielu młodych to kupi. Być może władzy nawet opłaci się wyprowadzić kogoś w kajdankach, jak kiedyś doktora G. (którego ostatecznie uniewinniono, ale kogo to dziś obchodzi).

Niewykluczone, że w niechęci do elit kryje się po prostu presja na awans w firmie czy w biurze: młodzi zarabiają kiepsko i nie widzą dla siebie szans na lepsze zarobki oraz na standard życia, który wydaje im się rozsądnym życiowym minimum (mieszkanie na kredyt, samochód, wczasy, pewien życiowy komfort). Elity to mają, a nawet więcej. Zablokowane kanały awansu społecznego przyniosły nie tylko emigrację do Londynu, ale także głosy na PiS, KORWiN i Kukiz'15.

Przez osiem lat PO nie potrafiła zapewnić Polakom poczucia narodowej wspólnoty. Stąd brały się narzekania na słabe i niezdecydowane rządy. Potrzeba silnej tożsamości narodowej jest olbrzymia. PiS nie bez powodu mówi w kółko o konieczności powołania specjalnego urzędu, który ma zapobiegać "szkalowaniu dobrego imienia Polski za granicą". Chodzi tu oczywiście nie o zagranicę, bo ta zdania o Polsce nie zmieni po paru pozwach o zniesławienie (raczej przeciwnie), tylko o krajowego wyborcę. Będziemy więc mieli kolejne pomniki i muzea, gry wojenne w małych i dużych powstańców, konkursy piosenek patriotycznych i patriotycznej mody.

Baza społeczna dla formacji lewicowych dramatycznie się kurczy. Raport socjologów z CBU wskazuje tu zresztą na interesujący paradoks. To kiepsko zarabiający młodzi prekariusze są wielkimi zwolennikami Korwin-Mikkego! W ciekawej sytuacji jest nowa Partia Razem, która chce reprezentować m.in. właśnie ów prekariat - podczas gdy on ewidentnie tego nie chce, wybierając darwinowski wolny rynek.

Paradoks grupy głosującej wbrew swoim oczywistym interesom nie jest tylko polskim zjawiskiem. Amerykański komentator Thomas Frank w książce "Co z tym Kansas?" opisał, jak populistyczna prawica wyparła całkowicie lewicę ze sceny politycznej, odwołując się do niechęci do gejów i liberałów. Polski paradoks KORWiN jest nieco inny: fanatycznymi zwolennikami wolnego rynku są ci, którym na nim wiedzie się średnio. Być może ci młodzi ludzie mają po prostu dobrą samoocenę - uważają, że kiedy silna władza wreszcie pogoni skorumpowane elity, w czystej wolnorynkowej konkurencji poradzą sobie świetnie. Lewica może mieć trudności z rozprawieniem się z tymi złudzeniami.

Stoi Kukiz, pokazuje żonę i córki i mówi: "To są moje kobiety", "To jest moja rodzina". A one się uśmiechają. W tym obrazku jest cała tęsknota młodych



Będzie jazda

Cały raport pokazuje zadziwiający mentalny triumf społecznego darwinizmu w umysłach młodych. Być może to uboczny efekt 20 lat wolnorynkowej pedagogiki: "Radź sobie w życiu sam, rynek zweryfikuje twoje kwalifikacje, najlepsi wygrywają". Młodzi ludzie to przyjęli i zaakceptowali.

W październikowych wyborach widzieliśmy skutki. Nie zagłosują na lewicę, bo mają wdrukowane, że państwo tylko tworzy problemy, zamiast je rozwiązywać, a podatki to kradzież. Na postulat 75-proc. podatku od sumy dochodów przekraczających 500 tys. zł rocznie - który głosi Razem - postukają się w czoło, choćby żyli na garnuszku rodziców. Nie akceptują wysokich podatków, bo uważają, że kiedyś sami będą musieli je płacić.

Skoro jednak życie upływa na brutalnej wolnorynkowej konkurencji, to potrzeba wspólnoty - naturalna dla każdego - spełnia się w marzeniach o narodowej jedności i sile. Im bardziej brutalnie traktuje młodych narodowa wspólnota na poziomie pracy czy miasteczka, tym bardziej kompensują oni to sobie wiarą w szczególny charakter polskiej roli dziejowej, w polską narodową wyjątkowość. W grupie podobnych sobie czują się kimś lepszym i na swoim miejscu. My, Polacy, przynajmniej od czasów sarmackich jesteśmy dobrzy w takiej kompensacji.

Zwolennikom liberałów i lewicy proponuję więc pozbyć się złudzeń, że sukces PiS wziął się głównie z wyborczej niekompetencji PO. Pora zapiąć pasy i przygotować się na ciekawe widowisko.

Wideo "Magazynu Świątecznego" to coś więcej - więcej wyjątkowych tematów, niezwykłych ludzi, najważniejszych wydarzeń, ciekawych komentarzy i smacznych wątków. Co weekend poznasz ciekawy przepis, zasłuchasz się w interpretacji wiersza i przyznasz, że jest cudem, dowiesz się, co w trawie piszczy - w polityce, kulturze, nauce.




W Magazynie Świątecznym:

Turcy, którzy nie lubią kobiet. Rozmowa z Orhanem Pamukiem
Państwo Islamskie nie ma przyszłości. Zostaną zbombardowani i nic z nich nie zostanie. Ale czy to znaczy, że Europa może zapomnieć o uchodźcach, którzy toną w morzu? Z Orhanem Pamukiem rozmawia Michał Nogaś

Przez Saharę do lepszego świata
Kourouma zebrał na podróż do Europy 700 dolarów, ale jeszcze w Nigrze wszystko stracił. W Algierii trzy lata malował pokoje. - Dostałem się do Oranu, stamtąd do Tangeru. Byłem tak blisko! Dałem przemytnikom 500 euro, ale przepadli

Wyklęci i niesprowokowani. Uliczna lekcja patriotyzmu
Krzycząc "Polska dla Polaków", rozeszli się do domów. A po drodze poszli na kebab, co sprawiło, że zacząłem się zastanawiać, do jakiego stopnia to pohukiwanie o Polsce dla Polaków jest po prostu czystą i atrakcyjną formą. Modlitwą klepaną bez zrozumienia

Artur Rojek: Nie chciałbym się pakować samotnie
"Moje ego było tak wielkie, że jak komuś upadła laska, to byłem pierwszy, żeby ją podnieść". To nie moja piosenka, to Camus, ale zobaczyłem w tym siebie. Z Arturem Rojkiem rozmawia Aleksandra Klich

Chcesz moich talentów i wiedzy w tej firmie? To zrób coś, żeby dało się w niej pracować
Nie wiem, czy spędzanie połowy życia w miejscu, w którym nie chce się być, na robieniu tego, czego nie chce się robić, ma sens. Z Barrym Schwartzem rozmawia Agnieszka Jucewicz

I love krowe. Jak "przyplusować" Polakowi przed telewizorem
"Pamiętaj, synku, miłość to jest uczucie głupie, zaczyna się na gębie, a kończy na dupie"

Rodzina czy pustynia
Jak to zrobić? Rozpędzić się i upaść? Albo uderzać w ramę roweru aż do skutku? Odłożyłem telefon do skrzynki i pomyślałem: "Dobra, idę sobie złamać rękę". Opowieści Mateusza Waligóry, podróżnika, wysłuchał Dominik Szczepański

Wgryzasz się w palce orangutana
Za wafel z olejem palmowym dajemy przy kasie dwa złote. Ale to tylko zaliczka. Prawdziwy rachunek dopiero przyjdzie nam zapłacić. Największa katastrofa ekologiczna naszego stulecia

Zmarł René Girard (1923-2015). Chciał oduczyć nas przemocy
Walkę z prześladowaniami należy zacząć od rozpoznania w samym sobie skłonności do bycia prześladowcą. Zmarły 4 listopada myśliciel René Girard nazywał to nawróceniem