Niedługo mija 35 lat od chwili ukazania się ważnego eseju Jana Józefa Lipskiego " Dwie ojczyzny - dwa patriotyzmy". Pomimo ogromnego przyrostu naszej wiedzy historycznej, a przede wszystkim otwartości, z jaką można dziś (lub przynajmniej można było do niedawna) dyskutować nad bolesnymi tematami polskiej historii, podstawowe tezy eseju brzmią dziś równie słusznie jak wtedy, kiedy zostały napisane. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że z każdym tygodniem, z którym w przeszłość odchodzi pluralistyczny projekt III RP, wnioski Lipskiego stają się coraz to bardziej aktualne, coraz bardziej na czasie.

Zacznę od cytatu: "Strzeżmy się i podejrzliwie patrzmy na każdą nową ofensywę patriotyzmu - jeśli jest bezkrytycznym powieleniem ulubionych sloganów megalomanii narodowej. Za frazeologią i rekwizytornią - miłą przeważnie każdemu Polakowi - czają się przeważnie cyniczni socjotechnicy, którzy patrzą, czy ryba bierze na ułańskie czako, na husarskie skrzydło, na powstańczą panterkę. I jest to coś na kształt bagniska:/ Traf tam, a coraz głębiej wciska - pisze Miłosz w Traktacie moralnym".
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej