Dorcas Kisugu Vihenda ma 17 lat i jest gwiazdą futbolu. Może nie na skalę globu, ale znają ją w Kiberze. A występ w charakterze bramkarki na zeszłorocznym turnieju w największym slumsie Nairobi to nie byle co - zamieszkuje go blisko milion ludzi.

Dla urodzonej w slumsie dziewczyny piłka to coś więcej niż rozrywka. To życiowa szansa: nie mogłaby pójść do szkoły średniej, bo w Kenii ten szczebel już jest płatny. Jako młoda piłkarka dostała stypendium, które pokryło czesne.

Mecze dziewczęcej drużyny oglądałem na stadionie Olympic. Pod światową nazwą kryje się klepisko, zadaszona trybuna i betonowe ogrodzenie. Ale ani spiekota, ani kozy pasące się na stercie śmieci nie przeszkadzały ponad tysiącowi widzów gorąco kibicować 30 drużynom walczącym o nagrodę cenniejszą niż puchary - komplet strojów sportowych. Okrzyki radości słychać było w całej dzielnicy.

-...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.