Ewa Zadrzyńska, dziennikarka, pisarka: Według słownika filozoficznego Akademii Platońskiej słowo "filantropia", pradziadek słowo "mecenat", to działanie, którego celem jest dobro ludzkości - w odróżnieniu od biznesu, nakierowanego na dobro przedsiębiorcy (tzw. sektor drugi), oraz państwa (sektor pierwszy), którego działania mają na celu dobro publiczne, oparte na prawie.

Jadwiga Czartoryska*: Dodam, że w języku angielskim nie istnieje słowo "mecenas". Używa się jedynie słowa "filantrop", a po polsku filantropia znaczy jeszcze co innego. Takim klasycznym przykładem pierwszego filantropa/mecenasa w historii świata jest zatem Prometeusz, który dla dobra ludzkości, sprzeciwiając się tyranii Zeusa, wykradł mu ogień, skazując się na wieczne cierpienie.

Czy mecenasi z rodu Czartoryskich też ponosili dramatyczne konsekwencje swoich działań?

- Tak, ale z innych powodów, historycznych i politycznych, tak jak wszystkie polskie rodziny w ostatnich trzech stuleciach. Bez fałszywej skromności można powiedzieć, że działalność Czartoryskich dla dobra przyszłych pokoleń zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiej dobroczynności.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej