Późną wiosną rosyjska telewizja nadała film. Nie byle jaki: 150 minut podsumowania 15 lat rządów Putina. Przesłanie było jasne: to on uratował kraj przed siłami destrukcji zewnętrznej (podstępny Zachód) i wewnętrznej (Czeczeni oraz oligarchowie) i to on utrzymuje integralność Rosji.

Ale Putin to ktoś więcej niż tylko zdolny polityk. To przywódca duchowy, któremu Rosja i jej narody zawdzięczają prawdziwe odrodzenie. Dowód? Historia - bite sześć minut - o tym, jak prezydent pracował nad sprowadzeniem do kraju szczątków białogwardyjskiego filozofa Iwana Iljina.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej