W modnej szóstej dzielnicy Wiednia historię Holokaustu zapisano na bruku. Przed budynkami, gdzie dawniej mieszkali i pracowali Żydzi - w tych samych chodnikach, które niegdyś musieli szorować gołymi rękami - osadzono kwadratowe mosiężne tabliczki z nazwiskami, datami deportacji oraz miejscami śmierci. W umyśle dorosłego słowa i liczby łączą teraźniejszość z przeszłością. Dziecko widzi to inaczej, gdyż dla niego wszystko zaczyna się od rzeczy.

Mały chłopiec z szóstej dzielnicy dzień po dniu obserwuje, jak ekipa robotników posuwa się budynek po budynku po przeciwległej stronie jego ulicy. Patrzy na zrywanie chodnika, jak gdyby mieli naprawiać rurę lub kłaść kable. Pewnego ranka, czekając na autobus do przedszkola, widzi jak mężczyźni - teraz dokładnie naprzeciwko - rozkładają i walcują dymiący czarny asfalt. Pamiątkowe tabliczki w ich dłoniach są dla niego tajemniczymi przedmiotami, w których odbija się anemiczne słońce.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej