Fałszywy dokument tożsamości w spoconej dłoni. Jeśli zadziała, pojadę dalej. Jeśli nie - być może dostanę kulę w łeb. Kilka miesięcy temu w punkcie kontrolnym w Tesenej wywlekli z autobusu pięciu ludzi. Zaciągnęli na główny plac miasta i rozstrzelali.

Ale mój papier jest dobry. Dałem za niego 10 tys. nakf. Musi zadziałać.

Musi.

Erytrea

Ma na imię Salomon, jego historię opisał w zeszłym roku "The Guardian". Nie jest wyjątkowa. Takich jak on są tysiące.

ONZ-owska agencja ds. uchodźców UNHCR podaje, że każdego miesiąca granicę z Sudanem przekraczają nielegalnie 3 tys. uciekających z kraju Erytrejczyków.

Human Rights Watch twierdzi, że faktyczna ich liczba jest dużo większa, bo część uciekinierów, którzy zmierzają do Libii, przemierza cały Sudan, nie rejestrując się po drodze...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.