Nie chcą w Polsce uchodźców. Muzułmanie to dla nich barbarzyńcy - mordują, gwałcą. Nieroby, które przyjeżdżają do Europy, żeby żyłować system socjalny. Demolują miasta i podnoszą rękę na krzyż. Zburzą kościoły i wybudują meczety.

Oni - kibole? Nacjonaliści? Członkowie faszyzujących bojówek?

Nie. Takie prawdy głosi wielu katolickich księży, często z ambon.

Część polskiego Kościoła, politycy i publicyści określający się mianem konserwatywnych, wypowiedziała posłuszeństwo papieżowi w kluczowej kwestii Ewangelii: miłości bliźniego.

Uchodźcy w Polsce. Więcej wiedzy, mniej strachu. [INFORMATOR]



***

Papież Franciszek, Watykan: "W obliczu tragedii dziesiątków tysięcy uchodźców uciekających przed śmiercią z powodu wojny i głodu, i będących na drodze do nadziei życia, Ewangelia wzywa nas, byśmy byli bliźnimi najmniejszych i opuszczonych. Nie wystarczy powiedzieć: "Odwagi, cierpliwości!". Apeluję: każda parafia, każda wspólnota zakonna, każdy klasztor i każde sanktuarium Europy niech ugości jedną rodzinę, zaczynając od mojej diecezji rzymskiej".

Diakon Jacek Jan Pawłowicz, Polska: "Ci "uchodźcy" obrzucają autobusy ekskrementami, demolują sklepy, wyrzucają na perony oferowaną im żywność i wodę (jak np. w Budapeszcie), toczą regularne walki z policją. Patrząc na te hordy atakujące policję w Budapeszcie, na granicy Austrii, w Grecji, naprawdę trudno jest się tam dopatrzyć prawdziwych uchodźców. Ta dzicz nie ma nic wspólnego z uchodźcami, to są silni, w pełni sprawni mężczyźni, którzy wykorzystując zaistniałą sytuację, chcą się dostać na Zachód zwabieni tamtejszym socjalem".

Pawłowicz nie ukrywa się pod nickiem na forum internetowym. Przy swoich tekstach podpisanych imieniem i nazwiskiem zamieszcza zdjęcie w koloratce. Rocznik 1970, doktorat z teologii, praca magisterska na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu. Z psychologii pastoralnej. Kilka lat pracował na Ukrainie.

Uśmiechnięty, na oko 40-letni diakon nie ma oporów, by uchodźców nazywać tak: "Rozbestwione i chamowate osiłki". Lub: "Pseudo-imigranci, którzy rabują, gwałcą itd.".

Tłumaczy, że nie sprzeciwia się papieżowi: "EUREKA! Papież nie zachęca, nie apeluje o bezwarunkowe przyjęcie dzikich, rozszalałych, szukających dobrobytu i łatwego życia imigrantów, ale apeluje o przyjęcie UCHODŹCÓW. Nigdzie w papieskim apelu nie ma mowy o imigrantach, ale o UCHODŹCACH. Każdy uchodźca, który - jak sama nazwa wskazuje - uchodzi z życiem przed wojną, prześladowaniami etc. Jeśli zaś chodzi o przyjmowanie imigrantów, to już nie ma tak ścisłego obowiązku".
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej