Kiedy turyści wychodzą z Kibery, przestają narzekać. Doceniają to, co mają w domu - śmieje się DJ Diddy. Modne ciuchy, dredy, drogie sportowe buty - Vitalis Odhiambo nie wygląda na przewodnika po jednym z największych slumsów Afryki, a tym bardziej na kogoś, kto w nim mieszka.

DJ Diddy to pseudonim. Artystyczny, bo Odhiambo uważa się - jak chyba wszyscy tutejsi młodzi mężczyźni - za wybitnego rapera, który tylko czeka na odkrycie. Ale że z czegoś trzeba żyć, urządza spacery po slumsie.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej