Filmy trwają chwilę, ale żeby je zobaczyć, trzeba czekać godzinę albo i dwie. Mimo to kolejka chętnych do odwiedzenia czarnego namiotu nie maleje. Nagroda dla cierpliwych jest warta oczekiwania - zobaczą, jak będzie wyglądała przyszłość.

Na razie - przynajmniej z zewnątrz - przyszłość wygląda trochę jak połączenie maski spawacza z hełmofonem i nazywa się Gear VR (VR od virtual reality, czyli wirtualnej rzeczywistości). Zestaw jest dzieckiem Samsunga i Oculusa, pioniera na rynku tego typu urządzeń.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej