Kremlowski zegar chodzi do tyłu. Władimir Putin jeszcze niedawno bronił paktu Ribbentrop-Mołotow oraz zagrabienia po wojnie Europy Środkowej i Wschodniej przez Stalina. Dziś z kolei główny kanał państwowej telewizji nadaje film dokumentalny o historii Paktu Warszawskiego, który - obok innych idiotyzmów - wybiela inwazję na Czechosłowację w 1968 roku i wprowadzenie stanu wojennego w Polsce.

To żadne wyjątki. "Kolosalne osiągnięcie stalinowskiej dyplomacji" - takimi słowy minister kultury Władimir Mediński chwalił ostatnio tajne porozumienie, które wrzuciło kraje leżące między Bałtykiem a Morzem Czarnym do maszynki do mięsa i dało masowym mordercom Hitlera dostęp do największego skupiska europejskich Żydów.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej