Nienazwanym wprost bohaterem tych wyborów jest państwo wraz z polityką społeczną. Państwo, którego nie ma tam, gdzie być powinno, i nazbyt władcze oraz aroganckie w relacjach z ludźmi.

***

W dużej mierze dlatego Bronisław Komorowski, zanim przegrał I turę wyborów, błyskawicznie stracił poparcie z ponad 60 do 33 procent. Był silny, gdy jeszcze przed kampanią wyborczą uosabiał państwo rozważne i spokojne jak jego prezydentura. Gdy jednak wdał się w kampanię niemrawo, długo niemal w niej nie uczestnicząc, co tłumaczył większościowym poparciem oraz tym, że o jego dorobku świadczy cała kadencja, swą nieobecnością zaczął uosabiać nieobecność państwa w społeczeństwie.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej