Nie wiadomo, jak to się stało, ale w okrągłą 80. rocznicę śmierci Piłsudski został bohaterem prawicy i PiS. I nikogo nie obchodzi, że Dziadek przez większość życia uważał się za socjalistę, a naszych "narodowców" nie znosił.

Dziś na legendzie Piłsudskiego marszałka żerują polityczni spadkobiercy endeków i konserwatystów, którzy nienawidzili go i zwalczali, kiedy żył, i pluli na niego, kiedy umarł. W rocznicę śmierci marszałka senator z PiS Czesław Ryszka proponuje, aby zbudować łuk triumfalny poświęcony bitwie warszawskiej - tej, którą jego ideowi poprzednicy nazwali "cudem nad Wisłą" po to, aby umniejszyć w niej rolę Piłsudskiego. Grzegorz Górny, redaktor naczelny "Frondy", robi numer o marszałku - i sam przeprowadza z nim wywiad. W prawicowych pismach coraz częściej pisze się o Dmowskim i Piłsudskim jednym tchem.

Podejrzewam, że po każdej takiej wzmiance ci dwaj śmiertelni wrogowie przewracają się w grobach.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej