Białe pióropusze na czakach, mundurowe kurty w orderach, szpady i pelerynki podczas barbórkowych parad. Politycy fotografujący się w podziemnych chodnikach wśród górniczej braci. Poruszenie żon i matek, gdy syrena wyje na alarm. Dostatnia emerytura na działce w 50. wiośnie życia i spokojna pewność młodych chłopców, że za kilka lat zjadą do kopalni, by stanąć przy tej samej maszynie, przy której stał ojciec. To polskie górnictwo. Liczą się etos, stabilna praca i prestiż zawodu.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej