Zachodnie postrzeganie bezpieczeństwa to myślenie kategoriami. Zagrożenia natury wojskowej wymagają odpowiedzi militarnej. Przestępczość to zadanie dla policji, szpiegostwo - dla służb wywiadowczych. Dyplomaci zajmują się dyplomacją, a o bezpieczeństwo komputera, który stoi na twoim biurku, martwi się ktoś z działu IT. A co z atakami propagandy? Takie rzeczy już się nie zdarzają. Mamy niezależną prasę i wolne media. Co mogłoby pójść nie tak?

Taki rodzaj myślenia zrodził się po upadku muru berlińskiego w 1989 r., który to czas, z dzisiejszego punktu widzenia, moglibyśmy nazwać "erą niewinności".
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej