SŁAWOMIR SIERAKOWSKI: Uważa pan, że świat zareagował właściwie na masakrę dokonaną przez islamistów we Francji?


SLAVOJ ŽIŽEK: Proszę pomyśleć o całym tym patosie powszechnej solidarności, który swoje apogeum osiągnął w spektaklu z niedzieli 11 stycznia, gdy trzymali się za ręce Ławrow, Cameron, Netanjahu i Abbas. Trudno o lepszy przykład hipokryzji. Prawdziwym gestem w stylu "Charlie Hebdo" byłoby opublikowanie wielkiej karykatury bezlitośnie i w złym smaku kpiącej z tego wydarzenia - z podobiznami Netanjahu, Abbasa, Ławrowa, Camerona i innych, namiętnie obściskujących się i całujących, a jednocześnie ostrzących swoje noże za plecami.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej