W ciągu ostatnich czterech lat otwarto w Polsce dziewięć nowych filharmonii i oper, siedem sal koncertowych w szkołach i akademiach muzycznych i trzy potężne obiekty - w każdym muzyki poważnej może słuchać ponad 2 tys. osób.

Zagraniczna prasa pisze o "odrodzeniu polskich sal koncertowych". Jesienią ub.r. zaczęły działać: Filharmonia w Szczecinie, sale koncertowe Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR) w Katowicach i Centrum Kongresowe ICE Kraków. Kilka kolejnych obiektów jest w budowie.

Za tym nieprawdopodobnym boomem kryją się unijne fundusze przeznaczone na infrastrukturę kulturalną. W latach 2007-13 Polska wydała 1,5 mld euro, czyli ponad jedną czwartą całego budżetu przeznaczonego na ten cel dla wszystkich państw Unii. Czy pieniądze dobrze wydano?

Krzysztof Penderecki powiedział kiedyś, że źle zbudowaną salę koncertową lepiej wysadzić w powietrze, niż wydawać miliony na jej poprawianie. Dziś mamy w Polsce około 80 dużych (powyżej 600 miejsc) obiektów do słuchania muzyki.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej