Ten piękny list

To były moje pierwsze wybory prezydenckie i od razu starcie gigantów: Wałęsa vs. Mazowiecki. Jezu! Jeden był idolem dziecięcych lat - Sierpnia, "Solidarności", stanu wojennego. Drugi, autorytet, wielki skromny człowiek, na którego opiniach budowałam swój światopogląd. Komu oddać swój głos? Dzisiaj pewnie wybrałabym inaczej, ale wtedy zwyciężyła lojalność wobec bohatera dzieciństwa - Lecha Wałęsy.

Napisałam później emocjonalny list do pana Tadeusza. Wyjaśniałam, że serce i umysł podzieliły się na dwa i że był to najtrudniejszy wybór, jakiego musiałam dokonać w moim niezbyt dojrzałym jeszcze życiu. Nie liczyłam na odpowiedź, chciałam zrzucić ciężar z serca, a ku mojemu zdumieniu dostałam rozgrzeszenie :-) Pan Tadeusz odpowiedział pięknym listem (na zdjęciu), który jest moim skarbem i dowodem, że można być politykiem i szlachetnym człowiekiem równocześnie.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej