Prochy (ok. 100 g) Fridy Kahlo (155 cm wzrostu, 45 kg wagi) znajdują się w prekolumbijskiej wazie w kształcie żaby. Waza stoi na toaletce w sypialni Casa Azul, Niebieskiego Domu w Coyoacán w Mexico City, w którym w 1907 r. Frida przyszła na świat. Tam też spędziła wiele lat: najpierw z rodzicami i siostrami, potem z mężem Diegiem Riverą, urodzonym w 1886 r. słynnym malarzem i muralistą meksykańskim. Umarła w łóżku, które do dziś stoi obok toaletki.

Żaba-waza uniosła brew, tak jakby coś ją zdziwiło. Dziwi się tak od ponad 500 lat. To była ulubiona żaba z kolekcji prekolumbijskiej sztuki meksykańskiej Diega. Sam z wyglądu przypominał ropuchę. On to zauważył, zauważyła też Frida, przyjaciele i wrogowie. Zakochana Frida często nazywała go Moją Ukochaną Żabą lub Moją Ropuchą. Może wybór urny miał znaczenie symboliczne. Trudno o lepsze miejsce spoczynku niż brzuch ukochanego mężczyzny w ukochanym domu, w którym się spędziło prawie całe życie.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej