"Byliśmy głupi" - powiedział Marcin Król o polskiej transformacji. A legenda podziemia Karol Modzelewski przyznał, że "w wolnej Polsce od początku gloryfikowano nierówność. (...) Wpajano, że biedni i bezrobotni są sami sobie winni".

Wszystko to, o czym dzisiaj mówią Król i Modzelewski, było widać wcześniej - o ile miało się odpowiednią perspektywę. Tak jak amerykański politolog. David Ost już dziesięć lat temu opisał w "Klęsce ? Solidarności ?", co sprawiło, że szeroko rozumiani ludzie pracy, motor i siła wolnościowej rewolucji, zostali przez swoich przywódców uznani za niebezpiecznych hamulcowych modernizacji, wyrzuceni na margines i wepchnięci w ramiona populistów i radykałów.

Adam Leszczyński: Dobrze nas pan zna. Obserwował pan karnawał "Solidarności", a potem dostrzegł, że nowa Polska idzie drogą daleką od jej ideałów, bo inteligenci porzucili robotników, z którymi walczyli o lepszy ustrój. Teraz, kiedy obchodzimy ćwierć wieku wolności, zapytam: a może jednak się Polakom udało?
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej