Aleksandra Kaniewska: To pana pierwszy raz w Polsce?

John N. Gray: O nie, bywam często w waszym kraju. Byłem w Krakowie w październiku 1989 r., kiedy upadał komunizm. Jeździłem po Polsce z serią wykładów. To był ekscytujący czas. Teraz się zdaje, jakby koniec tamtego systemu był nieunikniony. Ale proszę mi uwierzyć, że wówczas mało kto w to wierzył, zwłaszcza tu, w samym środku Europy.

Myślano, że to tylko odwilż.

- Albo wręcz cisza przed burzą. Że za chwilę nastąpi coś gorszego, na przykład kolejna odsłona stanu wojennego.

Zawsze...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.