Jarosław Mikołajewski: Znała pani Korczaka osobiście...

Joanna Olczak-Ronikier: Od kiedy się urodziłam, był moim lekarzem. Moi dziadkowie, Mortkowiczowie, byli jego wydawcami i przyjaciółmi.

Jeszcze w normalnych czasach?

- Powiedzmy, że lata przedwojenne były normalne, ale tak. Kiedy wybuchła wojna, miałam prawie pięć lat, spotykaliśmy się również podczas okupacji.

W getcie?

- Nawet w prowadzonym przez niego Domu Sierot, póki bramy getta były otwarte. I u nas w domu, po aryjskiej stronie Warszawy.

Jak się do pani odnosił? Czuła w nim pani pedagoga?

- Nie umiem rozdzielić w nim człowieka i wychowawcy. Był jedyny, specyficzny. Osobny, postępujący zupełnie po swojemu. Z niezależnością, którą napotkałam u nielicznych ludzi.

Takich jak?

- Tadeusz Kantor, Piotr Skrzynecki... Trochę się wstydzę dzisiaj powiedzieć, że nie lubiłam Korczaka i krzyczałam na niego: "Idź, Doktoru, z mojego domu. Masz paskudną łysą skórę na głowie". Zaważył na tym pewnie jego przekorny stosunek do dziecka, którym byłam. Wciąż się wygłupiał.

Na przykład?

- Na przykład mówił, że tak naprawdę to nie jestem dzieckiem, tylko kotem.

Nie powinno się tak rozmawiać z dziećmi?

- Nie wiem, co się powinno. Mogę tylko powiedzieć, że traktował mnie tak samo jak dzieci ulicy, a ja nie byłam dzieckiem ulicy. Byłam wychuchaną jedynaczką, poważną czterolatką, która chciała być traktowana serio. Tymczasem on nie brał tego pod uwagę, tylko przenosił na mnie przekorny stosunek, jaki miał do swoich wychowanków, sierot. Bez przerwy się przekomarzał. Z dziećmi czuł się najlepiej, ze wszystkimi konsekwencjami. Chciał uchodzić za ich kompana, co mnie peszyło, bo miałam wpojony dystans i nie lubiłam, jak dorosły nagle zaczynał biegać po pokoju na czworakach. Wydawało mi się to głupie. Tak już mam, a ze mną pewnie wiele innych dzieci, że nienawidziłam zabaw, które zakładały kontakt fizyczny z innymi. Nie cierpiałam na przykład ciuciubabki. A on te wszystkie zabawy ubóstwiał.

Skąd u niego taki stosunek do dzieci?
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej