W wierszu ''Czytając notatnik Anny Kamieńskiej'' Czesław Miłosz podsumował życie bohaterki utworu w następujących słowach: ''Nie była poetką wybitną. Ale to sprawiedliwe. Dobry człowiek nie nauczy się podstępów sztuki''.

Dlaczego Miłosz daje sobie prawo do wygłoszenia takiej pobieżnej, a jednak ostatecznej oceny dokonań Kamieńskiej? Odpowiedź jest prosta: jak pisała Magda Heydel w recenzji wyboru wierszy Anny Kamieńskiej: ''Trudno pozbyć się myśli, że gdyby Anna Kamieńska była mężczyzną, jej minimalistyczne i intensywne utwory doczekałyby się pewnie innych recenzji niż ta zanotowana przez Miłosza''.

Ponad 20 lat po ukazaniu się wiersza Miłosza ceniony badacz jego twórczości Andrzej Franaszek wygłasza na łamach ''Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej'' (22-23 marca) diagnozę kondycji współczesnej poezji polskiej - smutną diagnozę - nie wymieniając przy tym nazwiska ani jednej poetki. Wszystko odbywa się niejako na marginesie recenzji dwóch nowych książek poetyckich, ale tomiki Grzebalskiego i Jarosza służą Franaszkowi za pretekst do zaprezentowania ogólniejszej tezy o stanie polskiej liryki. Nie jestem zwolenniczką dopatrywania się seksizmu wszędzie tam, gdzie kobiety bywają pomijane czy krytykowane, jednak w tym wypadku nie można nie zareagować po prostu dlatego, że wizja, którą roztacza przed czytelnikami tekst Franaszka, jest nieprawdziwa - z wielu powodów, ale również dlatego, że całkowicie pomija piszące kobiety.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej