Grzegorz Sroczyński: Jakie są polskie szkoły?

Mirosław Sielatycki: Dobre, bo egalitarne.

Syn kasjerki z supermarketu może siedzieć w jednej ławce z synem prezesa banku. A Krzyś, który ma same dwójki, może przyjaźnić się z Jasiem, który co roku dostaje świadectwo z czerwonym paskiem.

Nasze podstawówki i gimnazja to miejsca, gdzie polskie społeczeństwo jest ze sobą razem. Niestety, wywierane są coraz silniejsze naciski, żeby szkoły ''uporządkować''.

Czyli?

- Najlepsi uczniowie niech się uczą z najlepszymi, średni ze średnimi, słabi ze słabymi. A biedni, których nie stać na opłacanie dodatkowych zajęć, z biednymi.

Rodzice to mówią?

- Zamożniejsza klasa średnia. Oczywiście nie wprost, ale nie chcą mieć w klasie dzieci, które będą opóźniać naukę ich dziecka. Ani toczyć dyskusji na zebraniach rady rodziców, czy na pewno wszystkich stać na wycieczkę do Paryża.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej