Rześki słoneczny poranek w Bath. Luty. Tłumy turystów jeszcze nie rozlały się po malowniczej starówce tego angielskiego miasta. Ci, którzy przyjechali porannym pociągiem obejrzeć dom Jane Austen, szukają miejsc z gorącą kawą. Przy Old Bond Street, kilka przecznic od średniowiecznej katedry i starożytnych rzymskich łaźni, siódemka chłopaków niespiesznie rozstawia sprzęt. Gdy perkusja, głośniki i mikrofony są gotowe, wyciągają tablicę i piszą na niej kredą: ''King Porter Stomp. Przyjechaliśmy do was z Bristolu, bądźcie dla nas hojni''. Tłum zbiera się szybko, energiczne ska idealnie nadaje się na chłodny poranek.

Kilkanaście godzin później w pędzącym do Walii pociągu szukam w komórce King Porter Stomp na Spotify.

To największy legalny serwis muzyczny na świecie, w bazach ma ponad 20 mln piosenek. Można słuchać ich za darmo, ale wyłącznie na komputerze, i do tego z reklamami, niczym w radiu. Kto opłaci abonament, może korzystać ze Spotify na komórce i tablecie bez reklam, ściągać całe albumy do pamięci telefonu i słuchać także, gdy nie ma dostępu do internetu.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej