fot. Marcin StępieńDlaczego jestem przeciw niepodległości? Bo to podległość, podległość wobec złotego cielca. Wierzę, że moglibyśmy być bardziej niepodlegli - jako ludzie i jako Polacy - w wielkim państwie europejskim. A nawet jeszcze większym.

Będę przyziemny. Zajmę się niepodległością nie od strony maków na Monte Cassino, tylko kasy. Jak wiadomo, decydujący wpływ na świat wywiera globalny aparat finansowy zainteresowany pozyskiwaniem maksymalnej ilości kapitału do swoich spekulacji. Aparat tworzy w tym celu atrakcyjne oferty finansowe dla bogatych. Równocześnie rządy pod presją finansjery i biznesu wprowadzają prawa pozwalające przedsiębiorcom maksymalnie zarabiać na pracownikach. Niskie pensje minimalne, umowy śmieciowe, "elastyczność" etc. - wszyscy to znamy. Obniża się też bogatym podatki dochodowe. W ten sposób przedsiębiorca może zarobić więcej i więcej wpłacić na fundusz spekulacyjny. Skutkuje to słabym popytem wewnętrznym, niskim poziomem życia i inwestycji krajowych. No bo po co ktoś ma inwestować w swój biznes, kiedy magicy od finansów oferują mu większe zyski?
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej