DUŻY FORMAT nr 46 dodatek do DUŻY FORMAT, dodatek do Gazety Wyborczej nr 262, wydanie z dnia 10/11/2003 , str. 18

W lipcu 1938 roku władze radzieckie przekazały Polsce szczątki króla Stanisława Augusta. A polskie władze, zamiast urządzić pochówek godny królewskich prochów, ukradkiem, nocą zamurowały trumnę w podziemiach kościółka w Wołczynie nad Bugiem.

Potraktowano trumnę królewską jak kukułcze jajo podrzucone przez bolszewików.

Skąd taka zaciętość wobec ostatniego króla?

Piłsudczycy mieli swoje powody, by ostatniego monarchy nie lubić. Nie dość, że bezkrytycznie przyjęli, iż król winien był upadku niepodległości, to jeszcze sami musieli zbrojnie zmagać się z konsekwencjami rozbiorów, za ich przekreślenie przelewali krew.

Stanisław August był człowiekiem oświecenia, racjonalistą. Romantyczny, nieobliczalny czyn był mu najzupełniej obcy. Piłsudczycy zaś żywili kult czynu romantycznego, był on sednem ich identyfikacji i legendy.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej