Sławomir Sierakowski: Czy możliwa jest wspólna polsko-ukraińska albo europejska pamięć na temat rzezi wołyńskiej?

 MARIUSZ GACZYńSKI/EAST NEWS Timothy Snyder: Po pierwsze - tak, a po drugie - to jest bardzo ważne. Bo jak dane wydarzenie ucieknie poza historię, to już go w ogóle nie ma. Pamięć jest bardzo nietrwała i szybko się zmienia. Ani polska, ani ukraińska perspektywa nie wyjaśniają nam tego, co się wydarzyło. Bolesne doświadczenia nie są tym samym co historyczne wyjaśnienia. To jest problem, bo im bardziej bolesne przeżycie, tym bardziej chcemy, żeby to doświadczenie wyczerpało wszystko to, co jest do powiedzenia na ten temat. I Wołyń jest bardzo bolesnym doświadczeniem po polskiej stronie.

Choć ból po polskiej stronie jest ogromny i choć uczucia po ukraińskiej stronie też są mocne, to są tylko minimalną częścią wyjaśnienia tego wydarzenia. To są jego skutki - ale żeby je rozumieć, musimy mieć również świadomość wpływu nazistów i Sowietów, musimy rozumieć, co znaczyła potrójna okupacja na Wołyniu.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej