Wielka sala bankietowa eleganckiego hotelu w Warszawie: stoły przykryte jasnymi obrusami, za plecami błyszczą stalowo naczynia bufetu. Ludzie raczej starsi lub bardzo młodzi. Kilka jarmułek na męskich głowach. Języki: od afrykanerskiego przez angielski do polskiego. Hałas - jak zawsze, gdy wypełniona sala trwa w oczekiwaniu, które nieco się przedłuża, gdyż podobne spotkania nigdy nie zaczynają się punktualnie.

Tylko do bufetu nikt się nie rwie.

I nagle cisza jak makiem zasiał. Przy mikrofonie staje Jadwiga Gawrych, a ktoś ją przedstawia: ''Sprawiedliwa wśród Narodów Świata''.

Sala trzęsie się od oklasków, niektórzy, bez względu na wiek, ocierają oczy. Za firanką schowany jest wielki bukiet kwiatów. Co więcej prócz łez, oklasków i kwiatów można ofiarować pani Jadwidze?

***

Kuba Rympel urodził się w roku szczególnym - 1969. To czas, gdy tacy ludzie jak jego rodzice wyjeżdżali z Polski. Bo jakimś łajdakom nie podobał się kształt ich nosa, choćby był to mazowiecko-małopolski kartofel z pypciem na szczycie, nazwisko, pochodzenie pradziadków. Po prostu wiedzieli, kto Żyd, a kto nie-Żyd. Nic więc dziwnego, że wielu z rodziny Kuby wyjechało.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej